Jednym z licznych problemów, z którym boryka się branża elektronicznych publikacji jest mała popularność mobilnych urządzeń, na których ebooki mogłyby być czytane. Problem ten jest samonapędzającą się spiralą, na którą nikt na razie nie ma sposobu. Ludzie nie kupują czytników czy tabletów, ponieważ wciąż jest ich mało i są drogie. Nie kupują ich również, bo oferta polskich e-wydawców jest wciąż więcej, niż skromna. Z kolei dystrybutorzy i wydawcy elektronicznej treści widząc, że Polacy nie kupują dedykowanych ebookom urządzeń, wahają się nad poszerzaniem swojej oferty. I tak to się kręci. Błędne koło.
Jak w rzeczywistości wygląda stan wyposażenia Polaków w mobilne technologie? Aby się o tym przekonać, warto zajrzeć do nowych badań Ipsosu, który, na przełomie listopada i grudnia 2010 roku, postanowił zapytać 3000 osób w wieku 15-64 lata, o posiadane w domu urządzenia elektroniczne lub planowane zakupy tychże. Pod uwagę brane były różne sprzęty – laptopy, telewizory, nawigacje GPS, ale dla samej e-publishingowej branży istotniejsze są dane dotyczące tabletów, czytników i smartphonów. Dlaczego nie komputery? Ponieważ ani laptopy ani netbooki nie nadają się, według mnie, do mobilnego czytania, a właśnie to jest jeden z najważniejszych plusów elektronicznych książek. Wprawdzie jeszcze niemały procent ludzi korzysta z komputerów do czytania ebooków, ale ten sposób będzie przechodził do historii, a przyszłością e-publishingu są czytniki, tablety i smartphony.
Według zaprezentowanych danych niemal 30,8 % Polaków posiada smartphone, 0,2% iPada, a 0,1% e-czytnik. Przeliczając to, na reprezentowaną przez respondentów, populację 27,2 milionów Polaków, wychodzi, że około 8,4 miliona osób w Polsce posiada smartphone, 54400 ma iPada, zaś 27200 e-czytnik. Jakie płyną z tego wnioski dla e-wydawców?
Po pierwsze to, że warto pomyśleć o przedstawieniu posiadaczom zaawansowanych technologicznie telefonów jakieś ebookowej oferty. Jednak ograniczenie się tylko do zaoferowania wygodnego formatu nie wystarczy, gdyż czytanie na telefonach zawsze będzie traktowane jako niewygodny substytut. Po drugie, że, przynajmniej według tych badań, w Polsce jest więcej posiadaczy iPada niż posiadaczy wszelkiego typu czytników. Ten wynik warto podkreślić, zwłaszcza, że zapytano o tablet od Apple, a nie generalnie o tablety, a przecież na naszym rynku dostępne są urządzenia tego typu innych firm, jak chociażby Samsung Galaxy Tab, który również znalazł swoich nabywców. Może to wskazywać na to, że ceny czytników są wciąż tak wysokie, że daleko mu do towaru o charakterze masowym, a tylko w takiej sytuacji mógłby oddziaływać na sprzedaż samych ebooków. Jeżeli wysokie ceny readerów utrzymają się, to tablety mogą je wyprzeć, gdyż w tym segmencie konkurencja się rozpędza i ceny zaczynają maleć. Jeżeli ktoś nie celuje w sprzęt znanej firmy, to może zaopatrzyć się w tablet tańszy niż czytnik.
Przyjrzyjmy się również, co respondenci zamierzają kupić w tym roku. Według Ipsosu 0,43% zamierza zaopatrzyć się w iPada (120 tysięcy osób, czyli ponad dwukrotnie więcej, niż obecnie) zaś 0,12% w e-czytnik (32640 osób – niewielki wzrost). Zabrakło niestety danych dotyczących deklaracji kupna smartphone’ów, jednak spoglądając na rozwój tego sektora, możemy założyć, że Polacy dalej będą kupować nowoczesne telefony komórkowe.
Oczywiście są to badania sondażowe i nie odzwierciedlają dokładnie sprzedaży tych trzech typów urządzeń. Aby móc szczegółowo określić ile osób w Polsce kupuje smartphony, tablety i czytniki trzeba by było uzyskać po prostu dokładne raporty sprzedaży od producentów lub dystrybutorów tych urządzeń. Niemniej jednak badania Ipsosu dają nam generalny pogląd. Z danych tych wynika, że, mimo, iż elektroniczne książki goszczą już od jakiegoś czasu w Polsce, to jednak sprzedaż urządzeń dedykowanych tylko im: czytników, jest niemal zerowa. Winna jest paradoksalna sytuacja, którą opisałem na początku – wysokie ceny sprzętu i brak ebookowej oferty. Lepiej radzą sobie tablety i wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie jeszcze lepiej. Powinno to dać wydawcom impuls do działania. Warto również pamiętać o posiadaczach smartphone’ów. Niewykorzystanie tego potencjału może być błędem.
Podsumowując. 2011 rok w Polsce może okazać się rokiem tabletów. Jeżeli rzeczywiście 120 tysięcy osób kupi iPada, a do tego doliczymy tych, którzy zaopatrzą się w sprzęt innej firmy, to powstanie znaczna liczba konsumentów, którzy będą poszukiwać elektronicznych treści. Nie tylko książek, ale również gazet i magazynów. Pora, by polscy wydawcy i dystrybutorzy treści zaczęli wzbogacać swoją ofertę, jeżeli chcą tych potencjalnych klientów pozyskać.
Źródło: Wirtualne Media
Zobacz również:
Czarne chmury zbierają się nad Barnes&Noble. Ten księgarki gigant, posiadający blisko 72...
Okres letni, tradycyjnie będący czasem urlopów, za którymi idzie większa ilość wolnego czasu, wbrew ...
Amerykański rynek książek edukacyjnych jest ogromny. Tylko w latach 2008-2010 wydawcy oferujący ksią...










“Według zaprezentowanych danych niemal 30,8 % Polaków posiada smartphone,” chyba badania robili pod Marriottem . Dalej już nie czytałem bo nie było sensu
Cóż, są to badania sondażowe. Jeżeli nie została podana definicja smartphone’a, to przeciętny Polak mógł uznać, że jego dotykowy telefon z dostępem do internetu spełnia to kryterium. Nie dyskredytowałbym też do końca tych danych, pod koniec 2010 roku pojawiło się w ofertach operatorów komórkowych dużo smartphone’ów z niższej półki za złotówkę. Obecnie kupienie smartphone’a nie jest już tak drogie, chyba, że celuje się w topowe modele, jak iphone.
Zresztą badania tego typu trzeba umieścić w określonym kontekście. Nie podadzą one rzeczywistych liczb sprzedaży danego sprzętu, jednak wskazują na proporcje oraz na prognozowany wzrost zainteresowania. Są to warte uwagi dane.
Nie ma więc co rezygnować z dalszej lektury;)
Dodam, że najpopularniejszym smartphonem w Polsce jest Nokia E61… Czyli urządzenie na którym średnio wygodnie czyta się e-booki.
Rzeczywiście nie jest to zbyt wygodne;)
Badacze mogli się drugi raz zastanowić nad formułowaniem pytań. Rozumiem, że iPad to niejako wzorzec w klasie tabletów, ale stawiać pytanie o dwie kategorie i jeden konkretny model to conajmniej poważne uchybienie.
Co do terminu smartphone poszedłbym jeszcze dalej – podejrzewam, że jeśli ktoś może sprawdzić maila i facebooka to twierdzi, że ma smartphone’a. Swoją drogą różnica pomiędzy smart- a feature phonem się nieco rozmywa. Teoretycznie rozróżnienie jest proste: mamy kompletny system operacyjny i możliwość projektowania na niego aplikacji – mamy smartphone. A (raczej teoretyczny) bogato zaprogramowany feature phone, z bogatymi możliwościami internetowymi, multimedialnymi i biurowymi, ale z bardziej ograniczonym systemem dla zewnętrznych aplikacji?
Bartku – pownno być E51 :)